Nibylandia

Kraina Pana Bocha

Wspomnienia

"Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło: i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień. Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu."

                                                                                                                                                    - Antoine de Saint-Exupéry

view:  full / summary

Urodzinowa wata cukrowa

Posted on February 20, 2016 at 4:40 PM


Nadszedł dzień urodzin E. Zatem idealna okazja na dedykację z piękną bohaterką o piórach niczym wata cukrowa. Dedykację o bohaterce w promieniach budzącego się dnia.

Jeszcze o szarówce zaczyna się posiłek, intensywne żerowanie trwa jakiś czas. Wszystko zależy jak szybko uda się zaspokoić głód po nocy. Dobre miejsce jest w cenie, tam gdzie ryba się zbiera, zbierają się i one. Sprzeczki są codziennością, walka o stanowiska przy uskokach lub innych lubianych przez ryby miejscach, to obiekty nieustannych przepychanek i walk.

Najedzona czapla staje na otwartej przestrzeni, tam jest najbezpieczniejsza. Wzrok zapewnia najlepszą ochronę przed zagrożeniem. Skulona, najedzona, odpoczywa i obserwuje. Obserwuje w zasadzie wszelkie zamiany w otoczeniu, podniesiony gwar przez mewy, czy kaczki, jakiś ruch w zaroślach, pod wodą. Każdy znak jest na wagę złota. Każdy może okazać się cenny.

Bohaterka tego zdjęcia miała dzisiaj szczęście. Szybko trafiły się jej ryby w zasięgu dzioba. Zjadła trzy dorodne płocie i stoczyła zażarty bój z konkurencją o czwartą. Codzienność stawia przed nimi ciągłe wyzwania i próby. Życie pełne wolności ale mało stabilne, każdy dzień jest znakiem zapytania o szanse na dalsze życie.

Tymczasem zza drzew wyszło słońce, obudził się dzień.

Najdostojniejsze

Posted on February 11, 2016 at 3:20 PM


Czaple białe to naprawdę dostojne stworzenia, wyglądają dumnie, wzbudzają podziw i respekt, o ile oczywiście nie przyjmą jakiejś pokrzywionej pozy, powyginanej szyi albo innej akrobatycznej figury. Kiedy jednak kroczą, robią to z pełną klasą.

Ostatnie dni zimy spędziłem właśnie z nimi (tej pogodowej, nie kalendarzowej). Podchodziły nadzwyczaj blisko, uratował mnie mój niezawodny zoom i na dwustu milimetrach, idealnie zmieściły się w obrazku. Trzeba tu jednak powiedzieć, że podobne, bliskie spotkania nie są zbyt częste. Czapla biała czy też siwa, ma nad wyraz bystry wzrok i jest niesamowicie płochliwa. Wystarczy jej jeden dziwny ruch lub dźwięk i koniec ze zdjęciem. Czy to migawka, czy wypuszczona źle para z ust, czy dźwięk rzepu z odpinanej torby. Wszystko, co nie pasuje zbytnio do zwyczajowych zachowań środowiska wystarcza, żeby zmieniła rewir.

Zaobserwowałem, że w tym względzie różnią się od siebie same czaple. Szczególnie młode osobniki pozwalają na więcej, podchodzą odważniej i dają się zdecydowanie łatwiej fotografować. Przypadki, że grupa czapli podejdzie na sześć, może osiem metrów, to już co innego. Tym razem się udało.


Bialo-szaro

Posted on February 1, 2016 at 12:45 PM


Nie tylko dlatego biało-szaro, że ostatnio pogoda jakoś płata mi figle i zasłania uparcie to słońce na wszelkie możliwe sposoby. Biało-szara pogoda i aktorzy. Zleciała się cała okoliczna gawiedź na poranne polowanie. Czaple białe uaktywniły się niedawno. Zaczęło się od pojedynczej, teraz już było pięć. Szare to stałe bywalczynie, w sporym zastępie, bo kilkanaście osobników.

Zadziwiająco wyostrzone zmysły pozwalają im polować długo przed świtem. Zaledwie pojawi się nikła szarość, ledwo widoczne zarysy drzew, wody, a zjawiają się już i one. Polują doskonale w tych ciemnościach. Uderzają w ruchomy cel w wodzie na pewnej głębokości i na tle ciemnego dna, przy skłonności wody do załamania światła, ryba jest w innym miejscu niż widzą oczy. Otrzymamy obraz doskonale przygotowanej do polowania czapli. Latają bardzo cicho mimo dość dużej rozpiętości skrzydeł, jeszcze ciszej brodzą. Potrafią zatrzymać się w miejscu na długie minuty. Gdy ryba zostanie namierzona, do pracy wchodzi elastyczność ciała, a szczególnie szyi, która działa niczym dodatkowe ramię lub sprężyna, wyrzucając z ogromną prędkością dziób.

Obcuję już z nimi kilka ładnych lat, a nadal nie potrafię wyobrazić sobie jak daleko rozwinięte ma umiejętności ten ptak. Trzeba tutaj też dodać, że mimo swojego arsenału, czaple posuwają się do czynów niecnych. Nie stronią od kradzieży, bójek i gwałtów na innych mieszkańcach wody. Wśród samych czapli wydaje się, że panuje hierarchia. Słabszy osobnik przyłapany z rybą w dziobie, natychmiast jest atakowany przez inne czaple.

Cały ten pozornie jednostajny świat czapli, oparty głównie o zdobycie pożywienia, rozmnażanie, o przetrwanie w jednym słowie, owocuje w ogromną ilość niezwykłych zależności, interakcji, wielkiego bogactwa zwyczajów i umiejętności. Ptaki zadziwiające pod każdym względem.

Gdy nadchodzi dzien

Posted on January 31, 2016 at 4:55 AM


Delikatnie, niemal bezszelestnie ułożyłem się, spojrzałem jeszcze raz w mrok i odetchnąłem. Jestem na czas. Ciepło bijące ze śpiwora przyjemnie otuliło mi ręce, powoli poczułem jak powieki się zamykają.

Jeszcze przez sen słyszałem lecące gągoły i ten niewiarygodny dźwięk, słyszałem czaple siwe jak walczą o najlepsze miejsce,gruchanie traczy i szczekanie bielika, słychać było też wiatr i łoskot wody. Niezwykła kompozycja dźwięków w zadziwiający sposób łącząca się ze sobą w jedność, w coś co można by było śmiało nazwać dźwiękami poranka, tutaj nad wodą.

Czekałem cierpliwie, mijały minuty. Powoli dzień zaczął wygrywać z ciemnym granatem, by po chwili zmienić go szarość, słońce wyłonić się miało wkrótce. Leżałem w bezruchu już dłuższy czas i nagle usłyszałem je. Delikatnie obróciłem się, żeby włączyć aparat. To był cudowny widok, nagroda za wczesną pobudkę. Były niemal wszędzie, biało szara mieszanka czapli, przepleciona mnóstwem pływających kaczek. Zaczynały dzień. Nadeszła pora na śniadanie i zdjęcia.

Pierwsze znaki

Posted on January 27, 2016 at 6:40 PM


Zima na jakiś czas ścisnęła krajobraz i żyjące w nim stworzenia. Podyktowała twarde warunki i rozkazała walczyć o przetrwanie. To było widać na każdym kroku, jak mieszkańcy pól, lasów, łąk i wód szukają ciepła i strawy.

Znalazło się jednak pewne miejsce, gdzie głód i zimno odeszły na dalszy plan. Pięknie wypierzone nurogęsi zaskoczyły mnie początkiem swoich niezwykłych zalotów. Samce w swych kontrastowych szatach połączyły się już z samicami i towarzysząc im na każdym kroku dają wyraz swoim zamiarom.

Powietrze przeszywa ich chrapliwy głos, podrzucanie dzioba i oczywiście twarda walka o względy z konkurencją, której tutaj, na tym zapomnianym oczku nie brakuje.

Tak się zaczyna wejście w przedwiośnie, chociaż kalendarz stanowczo zaprzecza. Tak zaczyna się przeobrażanie i narodziny największej potęgi jaką przyroda zna, Potęgi narodzin.

Poranki tam

Posted on January 21, 2016 at 5:15 PM


Odwracam się na bok i natychmiast zasypiam, zadziwiająco dobrze się śpi gdy wokół panuje chłód. Skulone nogi i ręce w śpiworze. Głowę wypełniają ciepłe myśli o życiu, o nadchodzących wydarzeniach.

Otwieram oczy, sklejone zaspaniem i widzę pierwsze cienie pojawiające się w środku, widzę jak dzień kołysze się do pobudki. Przekręcam się powoli, bardzo delikatnie. Przede mną faluje woda, łaskocze zamarznięte brzegi, wydając dziwne dźwięki.

Za kilka chwil się zacznie, pojawią się pierwsi bywalcy, tych zimnych wód, pojawią się tracze i czaple, łyski i łabędzie. Rozgorzeje toń od pędzących przed cieniem bielika. One też się zjawią. Nieco później, choć go jeszcze nie widzę, słychać szczekanie króla.

Nadchodzą....

Zawodzenie

Posted on January 17, 2016 at 6:10 PM


Moment gdy zostaję sam, zamknięty w niewielkiej przestrzeni ukrycia jest dość niezwykły. W zupełnie niezrozumiały sposób właśnie tam rodzi się masa myśli. W zadziwiający sposób, mózg czekając na pierwsze oznaki dnia i szarości poranka, kreuje najdziwniejsze wspomnienia. O szkole sprzed lat, o rodzicach, dziadkach, o podpalonej choince.

Tak mijają chwile, minuty i godziny. Niezwykle szybko, by przynieść najpierw szarość nadchodzącego dnia i potem świt w pełnej krasie.

Te wszystkie myśli wypełnia cisza, z reguły. Bo są momenty gdy jest brutalnie przerwana przez skrzek, jazgot, zawodzenie wręcz. Kiedyś przerażały mnie te dźwięki. Dzisiaj wiem do kogo należą.

Bielika cien

Posted on January 14, 2016 at 1:25 PM



Tak naprawdę to nie orłów tylko orłanów, bo bielik orłem nie jest. Przegrałem o to kiedyś butelkę dżeka, więc wryło się w pamięć.

Wspaniały początek dziwnego i bardzo smutnego w sumie dnia. Skupiając się jednak na tej pierwszej, lepszej części, to naszym oczom ukazały się w pełnym majestacie one. Długo wyczekiwane birkuty. Nawet te trzy godziny snu, zmęczenie i długa podróż, nawet chłód i zmoczone skarpety wydają się być teraz błahe.

Oczekiwanie i niespodziewane spotkanie, widok ich potęgi na tle zimowej Polski. Szczypiące od mrozu palce i wielki uśmiech na twarzy. Gdybyście mogli usłyszeć ich wołanie, szum skrzydeł, gdy przelatywały nad naszym ukryciem i majestat w locie. Gdybym mógł jakoś oddać podniecenie i niesamowite szczęście, gdy to wszystko stało się na moich oczach. Oddać jednak tego nie zdołam, zatem pozostaje mi jedynie zapewnić was, że nigdy nie zapomnę tego dnia.

Czekałem na to prawie trzy lata.

Dziękuję za wsparcie Przyjacielowi i Ukochanej.

Powrot gawronow

Posted on January 3, 2016 at 5:00 AM


Stało się moi drodzy. Wydawać by się mogło, że tym razem nie ma ptaków, nie ma przyrody. Jest architektura, jest krajobraz, landszafcik. Ptaki też jednak znajdą się na tym zdjęciu. W oddali widać powrót setek gawronów na nocleg.

Magia Torunia. Spacery, mnóstwo świateł, niezwykły widok starych murów, budowli, kamienic. Do tego mróz i rzeka, królowa rzek... Wisła.

Dziękuję Ci E.. za wspólne przywitanie Nowego Roku. Oby był jeszcze lepszy,. Na pewno będzie.

Inne toruńskie kadry z tej samej wyprawy :)

http://ezimny.flog.pl/wpis/10720540#w

Miedzy nami

Posted on December 8, 2015 at 1:55 PM


Cóż, zimy jak nie było tak nie ma już kolejny rok. Chyba zaczynam się przyzwyczajać. Na szczęście dla naszych skrzydlatych przyjaciół to dobry trend, jest im dużo łatwiej. Zastraszające, wręcz dołujące jest jednak to poczucie lenistwa wywołane szarym niebem. Może tak sobie to tylko tłumaczę, zrzucam tam winę, wysoko ponad głowę. Brakuje mi dyscypliny i zaparcia, żeby ruszyć przed siebie.

Może rację ma moja matula, która stwierdziła, że gdy w domu ciepło, to wszędzie indziej wieje chłodem. Może nareszcie spotkałem swoje miejsce i dlatego tak ciężko mi je zostawić? Może wszystko nabierze właściwego toru gdy nadejdzie czas. Tymczasem na polanie mgieł rozmowy trwają.

Już zgodnie ze zwyczajem dość świeżym ale mam nadzieję stabilnym, zapraszam was na łamy nowej uczestniczki naszej zabawy. Zapowiada się intersująco :)

http://ezimny.flog.pl/wpis/10667343#w

Wspomóżcie ją radą, krytyką i ciepłym słowem.


Rss_feed

Ostatnie filmy

1567 views - 1 comment
1596 views - 0 comments
1934 views - 0 comments
2362 views - 0 comments